POD WŁASNYM ADRESEM

Jest więc prawdopodobne, że jeżeli człowiek mówi do siebie: „uspokój się”, „nie ma się czego bać”, „egzamin nie jest wcale taki groźny, jak b^ się wydawało” itp., może to wywoływać, obok bez­pośredniego obniżenia stopnia wzburzenia (na mocy „wartości antyemocjonalnej” takich stwierdzeń), pewne zmiany w poziomie lęku poprzez zmianę nastawienia człowieka względem sytuacji, sta­nowiącego rodzaj filtra poznawczego. W omawianych poprzednio badaniach D. Meichenbauma nad osobami z lękiem przedegzaminacyjnym, terapeuta ćwiczył je w emitowaniu autoperswazji, których funkcja polegała w istocie nie tylko na wyhamowaniu wadliwych, zwiększających lęk stwier­dzeń Kierowanych pod własnym adresem, ale jednocześnie na mo­dyfikowaniu nastawień badanego, co zmieniło warunki odbierania ewentualnych nowych bodźców lękowych, dostarczanych przez sy­tuację egzaminacyjną. Mówiąc zwięźle, psycholog zmierzał do tego, by pacjenci przestawili się z nastawienia egocentrycznego na zada­niowe (por. analogiczne rozróżnienie Newcomba, 1962).

ODDZIAŁYWANIE INNĄ DROGĄ

Autoperswazje mogą też oddziaływać nieco inną drogą, a mia­nowicie poprzez modyfikowanie nastawień interpretacyjnych. O ile rola poprzedniego mechanizmu podkreślana jest przede wszystkim w ujęciach pozostających w kręgu teorii S—R, o tyle omawiany obecnie mechanizm uwzględniają koncepcje poznawcze zyskujące ostatnio znaczną popularność w studiach nad emocjami. Schachter Singer (1962) podkreślają, że podstawowym wyznacznikiem stanu emocjonalnego jest sposób, w jaki człowiek interpretuje .sytuację, w której aktualnie się znajduje. Podobne stanowisko w dziedzinie badań nad stresem psychologicznym zajmuje R. S. Lazarus (1966, por też Kofta, 1973). W szeregu znanych eksperymentów, prze­prowadzonych przez zespół R. S. Lazarusa (np. Lazarus i Ałfert, 1966, Lazarus, Opton, Nomikos i Rankin, 1965), posługujący się filmem wywołującym stres jako źródłem stanu napięcia emocjo­nalnego, dowiedziono w sposób dość sugestywny, że manipulowanie nastawieniami interpretacyjnymi badanych wywiera znaczny wpływ na stopień emocjonalnego pobudzenia, i to zarówno w kie­runku jego obniżania, jak i podwyższania.

OCENA WARTOŚCI

D. Meichenbaum (op. cit.) doko­nał oceny wartości tej procedury, sprawdzając jej skuteczność w usuwaniu fobii u studentów college’u. Wyodrębnił on trzy grupy badanych: u jednych stosował pełną procedurę neutralizacyjną, u drugich jedynie ćwiczenia w samoinstruowaniu się (ale bez wa­runkowania), pozostali stanowili grupę kontrolną. Okazało się, że po pięciu półgodzinnych posiedzeniach terapeutycznych zanoto­wano w pierwszej grupie wyraźną poprawę, wyrażającą się nie tyl­ko w zmianie zachowania wobec obiektu fobii, ale i w osłabieniu subiektywnego poczucia lęku. Również i w drugiej grupie ekspe­rymentalnej zanotowano znaczącą poprawę (w stosunku do grupy kontrolnej), choć istotnie mniejszą niż w grupie pierwszej.Można przypuścić, że jednostki zdrowe psychicznie stosują na co dzień technikę kontroli emocjonalnej polegającą na emitowaniu uspokajających i odprężających autoperswazji. To, czego pacjent nerwicowy musi uczyć się drogą specjalnych zabiegów (neutrali­zującego podniecenie antyemocjonalnego waloru niektórych stwierdzeń wewnętrznych), jest, być może, „dane” osobom dobrze funkcjonującym psychologicznie, co pozwala im posługiwać się skutecznie techniką autoperswazji w celu przywracania równowagi emocjonalnej, nieuchronnie zakłócanej poprzez uczestnictwo w nor­malnym życiu społecznym. Sugestię tę należy traktować wyłącznie jako obiecującą hipotezę, wymagającą dopiero empirycznego po­twierdzenia.

OPARCIE NA ZAŁOŻENIU

Opiera się ona na następującym założeniu, wydedukowanym z teorii uczenia się: jeżeli jakiś bodziec awersyjny trwa przez jakiś czas i zostaje usu­nięty bezpośrednio po wystąpieniu określonego sygnału, to należy spodziewać się wytworzenia związku warunkowego między owym sygnałem a zespołem zmian następujących w organizmie po usunię­ciu negatywnej stymulacji. Należy więc oczekiwać, że sygnał taki nabierze zdolności do wywoływania stanu odprężenia, poczucia ulgi, zmniejszenia napięcia itd. Zasadę tę wykorzystali A. Lazarus i J. Wolpe w psychoterapii w sposób następujący: stosowali wobec pacjenta trwający kilkanaście sekund szok elektryczny, i wyłączyli go, skoro tylko powiedział do siebie, zgodnie z uprzednią instruk­cją, „uspokój się” lub „odpręż się”. W opisany sposób terapeuta nadawał takiej instrukcji zdolność do osłabiania u pacjentów od­czuwanego lęku, wyposażając ich w dogodne narzędzie kontroli wewnętrznej, którym mogli posługiwać się w rozmaitych lęko- twórczych sytuacjach życiowych.

ZBIÓR OBIEKTÓW

Słowo nie tylko oznacza pewien zbiór obiektów, ale wyraża też często stosunek emocjonalny człowieka

do tych obiektów i nabiera zdolności do uruchamiania wobec nich określonych stanów emocjonalnych. Wydaje się, że w procesie uspołecznienia człowiek uczy się nie tylko emocjonalnego znacze­nia słów, ale też zwrotów językowych szczególnego rodzaju, posia­dających zdolność osłabiania jego własnego napięcia emocjonal­nego.

Procesy społecznego uczenia się emocjonalnej wartości słów są trudno dostępne badaniom empirycznym, lecz można sięgnąć w tym wypadku, jak czyniliśmy to już poprzednio, do przykładów z dziedziny psychoterapii. Zakładamy tu, że w wypadku nerwicy, mamy do czynienia z uszkodzonym lub nie w pełni wykształconym mechanizmem samokontroli emocjonalnej. Skuteczna technika te­rapeutyczna powinna więc zawierać, w mniej lub bardziej bezpo­średniej formie, ćwiczenia w zakresie przywracania samokontroli.

Wydaje się, że dobrym przykładem takiej techniki jest, wpro­wadzona przez J. Wolpego i A. Lazarusa, procedura neutralizacji lęku (anxiety relief, por. Meichenbaum, 1971 b).

POPULARNY SPOSÓB

Do klasy tej można też zaliczyć po­pularny sposób, polegający na liczeniu w myśli do dziesięciu w sta­nie silnego wzburzenia, pozwalający wielu ludziom na tyle „ostudzić” swoje wrogie emocje, by zapobiec niekontrolowanemu wybuchowi. Czynności te należą również do szeroko pojętego tłu­mienia, ale różnią się od pierwszej klasy tym, że jednostka nie eliminuje samych bodźców emocjorodnych uruchamiających nie­pożądany stan emocjonalny, lecz tylko usiłuje go modyfikować do­datkowymi bodźcami werbalnymi, produkowanymi przez nią samą. Być może, schemat przedstawiony na ryc. 5 kwestię tę nieco roz­jaśni. Mechanizm psychologiczny, za pośrednictwem którego oddzia­ływają tego rodzaju techniki, wydaje się dwojaki (dwutorowy). Na jeden z nich zwraca szczególną uwagę teoria uczenia się, w której słowo traktowane jest jako szczególny rodzaj bodźca warunkowe­go. J. Reykowski (1968, s. 169 – 171) akcentuje fakt, że jednym z ważnych elementów procesu uczenia się i socjalizacji jednostki jest wpajanie jej przez dany system wychowawczy określonego waloru emocjonalnego słów.

ODCZUWANIE NIEPOKOJU

W momencie, w którym zaczynał odczu­wać niepokój, miał przezwyciężać swój lęk poprzez wolne, głębo­kie oddechy i -samoinstruowanie się, po to by skupić się na samym zadaniu, by się uspokoić, nie „przeżuwać” itp. Jeżeli techniki te nie osłabiały niepokoju, sygnalizował to terapeucie, „wyłączał” pracę swojej wyobraźni i ponownie się relaksował. Efekty takiej terapii poróiwnywano z wynikami z grupy, w której stosowano kla­syczną technikę desensytyzacji, oraz grupy kontrolnej. Terapia okazała się bardzo skuteczna, prowadząc do poprawy sprawności intelektualnej w sytuacjach typu egzaminacyjnego oraz do istot­nego obniżenia poczucia lęku w dwóch niezależnych wskaźnikach kwestionariuszowych. Podobną procedurę leczniczą zastosowano też wobec osób z nerwicowymi zaburzeniami mowy (Meichenbaum, Gilmore i Fedoravicius, 1971), uzyskując również zachęcające wy­niki. Inna z technik kontroli wewnętrznej polegać będzie na emito­waniu przez człowieka autowerbalizacji uspokajających (autoper- swazji), w rodzaju: „uspokój się”, „nie martw się, nie taki diabeł straszny, jak go malują” itp.

OBSERWACJA

Obserwacja, że jednym z ważnych źródeł niepożądanych stanów emocjonalnych mogą być własne reakcje symboliczne człowieka, została uwzględnioną w niektórych nowszych technikach terapeu­tycznych. Przytoczę tu studia z tego cyklu, przeprowadzone przez D. Meichenbauma (1971 b). Jedno z nich dotyczy syndromu tzw. lęku przedegzaminacyjnego (test anxiety). O pierwszym etapie te­rapii, sprowadzającej się do uzyskania przez pacjentów wglądu w przyczyny swoich lęków, mówiliśmy w rozdz. 5. Drugi etap po­święcony był ćwiczeniu osób badanych w emitowaniu stwierdzeń ukierunkowujących ich uwagę na samo’ zadanie egzaminacyjne, które to ukierunkowanie pozwoliłoby zahamować^ zarówno poz­nawcze, jak i aktywacyjne składniki lęku. Trening ten opierał się na zmodyfikowanej technice desensytyzacji (por. Wolpe, 1963).Po opanowaniu przez pacjentów zdolności do relaksowania się przeprowadzano właściwe ćwiczenia desensytyzacyjne. Polegały one na tym, że badany, w stanie relaksu, starał się wyobrazić sobie tak jasno, jak tylko to było możliwe, sytuacje lękotwórcze, takie jak zdawanie egzaminu.

NIE MOŻNA STŁUMIĆ

Nie można, lich zdaniem, stłumić fizycznego bólu ani głodu. Oczywiście, przesunięcie uwagi z myśli o jedzeniu na bodźce obojętne może nieco zmniejszyć dojmujące uczucie głodu, ale efekt ten opiera się na redukcji popędu wtórnego (ape­tytu) związanego z głodem „właściwym”, a nie na rzeczywistym osłabieniu tego ostatniego. Propozycja ta może być uznana za dys­kusyjną. Tak np. Z. Pleszewski (1970) wykazał, że stan emocjo­nalny lęku obniża próg wrażliwości bólowej. Wynikałoby z tego, że tłumienie swojego niepokoju może wywierać zwrotny, mini­malizujący wpływ na popęd pierwotny bólu. Wpływ ten opiera się prawdopodobnie na tym, że doznanie bólu jest złożone z kom­ponentów: wrażeniowego i afektywnego; redukcja lęku zmniejsza stopień emocjonalnej uciążliwości bólu, oddziałując na ten ostatni komponent. Po trzecie, Dollard i Miller przypuszczają, że po to, aby tłumie­nie utrwaliło się, stało się często wykorzystywaną przez człowieka techniką przystosowawczą, musi ono, zgodnie z zasadami teorii uczenia się, być nagradzane. Ponieważ zaś redukcja popędu (np. zmniejszenie strachu) jest, według tej koncepcji, automatycznym źródłem nagrody, można oczekiwać, że tylko tłumienie skuteczne będzie wykazywało tendencję do utrwalania się. Jeżeli człowiek podejmuje tego rodzaju wysiłki, ale nie odnosi w nich sukcesów, będzie stopniowo rezygnował z podobnych prób w przyszłości.

WEDŁUG KONCEPCJI

„Możemy kipieć z gniewu na myśl o zniewagach czy krzywdach, które nam wyrządzono. Błądzące myśli mogą wywołać silne podniecenie seksualne. Przewidywania dotyczące przyszłości mogą wzbudzić silny strach” — stwierdzają Dollard i Miller (1967, s. 407), podając przykłady ilustrujące omawianą zasadę.

Jeżeli tak właśnie jest, to ważnym typem czynności samokon­troli będzie hamowanie owych wewnętrznych (symbolicznych) bodźców uruchamiających emocje. Wspomniani wyżej autorzy nazywają tego rodzaju techniki tłu­mieniem, czyniąc przy tym trzy ważne uwagi (op. cit., s. 406 – 418).Według ich koncepcji, tłumienie zakłada zawsze uruchomienie nowego ciągu myśli, który eliminuje ciąg niepożądany, będący źródłem emocji. Inaczej mówiąc, opiera się ono zawsze na zasadzie „robienia czegoś innego”. „Aby stłumić pewien ciąg myśli, trzeba odwrócić swoją uwagę od bodźców wywołujących ten ciąg i skie­rować ją na inne sygnały, które wytwarzają ciąg myślowy niezgod­ny z tamtym” (op. cit., s. 408). Po wtóre, tłumieniu podlegać mogą tylko tzw. popędy wtórne i (w terminologii Dollarda i Millera nazywane są w ten sposób tylko te reakcje emocjonalne i inne stany popędowe, które zostały na­byte przez wyuczenie).